To były wyjątkowe urodziny. Nie tylko dlatego, że Klaudia dostała wreszcie przepustkę ze szpitala po baaardzo długim pobycie. Nie tylko dlatego, że tłumnie stawiła się rodzina i koledzy z klasy stęsknieni za swoją koleżanką. Były wyjątkowe, bo nie codziennie spełniają się te największe marzenia!

Salon w mieszkaniu Klaudii prawie pękał w szwach, ale doszło jeszcze kilkoro gości. Kiedy dziewczyna i Jej koledzy ujrzeli szalonych przebierańców, doznali lekkiego szoku. Zrobiło się tak cicho i poważnie, że przez chwilę nowi goście myśleli, że pomylili imprezy. Na szczęście nieporozumienie udało się wyjaśnić i można było zacząć rozpakowywać wielkie paczki przeznaczone dla dziewczyny. Klaudii troszkę zrzedła mina, kiedy w pierwszej nie było tego, o czym myślała najbardziej. Zielone baloniki? Słodycze? To na pewno nie było marzenie... Całe szczęście, że pierwsze dwa pudła zawierały wskazówki, według których jak po sznurku można było odnaleźć to najważniejsze! Uff, robiło się gorąco (nie tylko wolontariuszce w futrze króliczka!). Jeszcze tylko kilka gąbek, kartoników i foliowych opakowań i Klaudia mogła wreszcie dotknąć płaskiego różowego cuda. Wreszcie mogła się uśmiechnąć od ucha do ucha, bo to był jej wymarzony laptop! I działał jak marzenie, bo Klaudia uruchomiła go pod okiem wolontariusza Rafała, który sam by się chętnie pobawił takim cackiem...

Ale to była przecież urodzinowa impreza, Mama wniosła więc ogromny urodzinowy tort. Po krótkiej dyskusji, od której strony należy podpalić świeczki fajerwerki, pojawiły się snopy iskier i nic nie wybuchło. Tort był pyszny, atmosfera miła, ale nieplanowani goście ulotnili się po cichutku, żeby Klaudia mogła się nacieszyć dawno niewidzianymi kolegami i oczywiście swoim spełnionym marzeniem. Przed wyjściem jednak przypomnieli wszystkim obecnym, żeby nie zapominali marzyć, bo świat jest wtedy piękniejszy, a jak widać marzenia się spełniają!!!!!!!!!

 

Marzenie Klaudii spełniło się dzięki wielkiemu sercu i hojności uczestników turnieju golfowego Mercedes Trophy. Dziękujemy!