Wycieczkę, podczas której miało spełnić się marzenie Dominiki, zaczęliśmy od podróży do Poznania, na tamtejsze lotnisko Ławica. Stamtąd odlatywał samolot na Teneryfę, gdzie spędziliśmy kolejny tydzień. Pięciogodzinny lot minął w miarę spokojnie, choć nie obyło się bez krótkich turbulencji. Na miejscu byliśmy dość późno, po 23, a czekał nas jeszcze transfer do hotelu, który znajdował się w małym miasteczku Puerto de Santiago, na wschodnim wybrzeżu wyspy. Po zameldowaniu, szybkiej kolacji, wszyscy udali się do swoich pokoi na zasłużony odpoczynek. Następnego dnia odbyło się spotkanie organizacyjne z rezydentką biura podróży, które organizowało wyjazd, podczas którego dowiedzieliśmy się trochę na temat wyspy, wycieczek i najbliższej okolicy. Zaraz po spotkaniu udaliśmy się na mały rekonesans otoczenia hotelu. Udaliśmy się na plażę, na której, co było dla nas dużym zaskoczeniem, był czarny piasek. Słońce od rana świeciło, co sprawiło, że piasek był mocno nagrzany i trzeba było uważać na stopy ;). Dominika opalała się, ja towarzyszyłam jej schowana w cieniu, a rodzice i młodszy brat sprawdzali, czy woda w oceanie jest ciepła (spodziewaliśmy się, że będzie cieplejsza ;) ). Gdy znudziło nam się plażowanie, wróciliśmy do hotelu na obiad i zmieniliśmy formę odpoczynku na leżakowanie na basenie. Baseny, bo były dwa, znajdowały się na terenie hotelu. Mogliśmy położyć się na leżakach i spokojnie odpoczywać albo kąpać się ciepłej wodzie w basenie. Przy okazji spotkaliśmy parę Polaków, od której dowiedzieliśmy się, że codziennie wieczorem odbywają się pokazy, każdego dnia coś innego. I tak około godziny 22 wybraliśmy się na nie. Tego dnia zaprezentowali nam się tancerze, w różnych choreografiach. Następnego dnia, a była to sobota, po śniadaniu, wybraliśmy się na zakupy, głównie pamiątek. Każdy znalazł coś dla siebie i swojej rodziny. Po lunchu, podobnie jak poprzedniego dnia, relaksowaliśmy się na basenie. Jedni zażywali kąpieli słonecznej, a inni wodnej :). Tym razem podczas wieczornego „show” mogliśmy podziwiać wyczyny iluzjonisty, ale nie wywarły na nas zbyt dużego wrażenia, dlatego szybko zrezygnowaliśmy. Trzeci dzień pobytu na hiszpańskiej wyspy zaczęliśmy również od spaceru „do miasta”, tym razem jednak jego zachodniej części. Tam znaleźliśmy mały park ze śródziemnomorską roślinnością oraz piękne krajobrazy wybrzeża. Tak jak bywało to w poprzednich dniach, czas po obiedzie spędzaliśmy opalając się oraz pływając w basenach. Natomiast po kolacji odbyliśmy wieczorny spacer na plażę oraz zajrzeliśmy do sali z pokazami, gdzie tym razem prezentowali się tancerze towarzyscy. Poniedziałkowe przedpołudnie spędziliśmy na korzystaniu ze słonecznej pogody, czyli zażywaliśmy kąpieli słonecznych/wodnych. I jak co dzień wieczorem wybraliśmy się na występy. Mieliśmy okazję posłuchać największych hitów Abby w wykonaniu czwórki muzyków imitujących ten znany zespół. Wtorek minął zupełnie inaczej, gdyż już z rana wyjechaliśmy w stronę Loro Parku. Droga była bardzo kręta, ale pomimo to udało nam się dotrzeć na miejsce. W parku mieliśmy okazję zobaczyć papugi, goryle, pingwiny, rekiny i inne stwory morskie i nie tylko. Ale największe wrażenie zrobiły na nas pokazy delfinów i orek. W drodze powrotnej trochę się pogubiliśmy, ale znaleźliśmy dobrą drogę i wróciliśmy do hotelu. Jakby tego było mało, podczas wieczornych podpisów, mieliśmy okazję podziwiać wytresowane papugi, które pokazały kilka sztuczek. Naszego ostatniego dnia pobytu, dzień przed wylotem, poszliśmy na ostatnie zakupy, skorzystaliśmy z basenu i odbyliśmy długi spacer w poszukiwaniu pani, która robiła bardzo fajne warkoczyki. W ciągu całego pobytu pytałam się różnych osób o osobę, która mogłaby wykonać taką fryzurę Dominice i udało na się ją znaleźć na dzień przed wylotem :). Czwartek zaczęliśmy od bardzo wczesnej pobudki, gdyż już po 7 czekał na nas autobus, który zawiózł nas na lotnisko. Odprawa przeszła gładko, ale lot miał opóźnienie, zmieniano nam „gate’y”, ale w końcu wystartowaliśmy. Rejs powrotny był spokojny, podróż z Poznania do Torunia również. I tak zakończyła się nasza hiszpańska przygoda. Było mi bardzo miło spełnić marzenie Dominiki i spędzić tydzień z Nią i jej rodzinką na Teneryfie :).
Chciałabym bardzo podziękować:
• Panu Grzegorzowi i Marcinowi za spokojne podróże z i do lotniska,
• Pani Marii, rezydentce, za pomoc w organizacji wycieczki do Loro Parku,
• Dominice i jej rodzinie za bardzo przyjemnie spędzony tydzień.