Moim marzeniem jest:

Kucyk z siodłem

Weronika, 8 lat

Kategoria: dostać

Oddział: Lublin

Status marzenia: spełnione

pierwsze spotkanie

2011-02-10

 

 

W czwartkowe popołudnie wraz z Agnieszką wybrałyśmy się na pierwsze spotkanie z naszą Marzycielką. Oczywiście nie mogłyśmy zapomnieć o lodołamaczu dla 8-letniej Weroniki. W tej sprawie poradziłyśmy się Mamy Weroniki, pytając o zainteresowania dziewczynki. Okazało się, że to nie takie proste, bo Weronika lubi bawić się dosłownie WSZYSTKIM ! Choć ostatnio niesamowicie lubi malować, zwłaszcza farbami do szkła. Taka wskazówka ułatwiła nam trochę wybór lodołamacza.

W drodze do szpitala, zastanawiałyśmy się jakie może być największe marzenie Weroniki. W powietrzu czuło się, że będzie to niesamowite marzenie, bo o czym może marzyć Mała Artystka? No właśnie! Pełne pomysłów i optymizmu znalazłyśmy w końcu naszą Marzycielkę. Weronika to radosna osóbka, uśmiechnięta od ucha do ucha i bardzo otwarta. Dziewczynka bardzo ucieszyła się na nasze przyjście. A kiedy zobaczyła wielką torbę, jaką od nas dostała, jej uśmiech stał się jeszcze większy, o ile to możliwe Razem z Agą pomogłyśmy Weronice rozpakować prezenty. W tym czasie dziewczynka opowiadała nam o swojej pasji malowania na szkle. Śmiała się, że w domu zamalowała już chyba wszystkie okna i powoli brakuje miejsca na jej małe „dzieła". Po tych słowach i reakcji Weroniki na prezent utwierdziłyśmy się, ze ten był trafiony. W pudełku znajdowały się szklane buteleczki w różnych kształtach oraz farbki i szablony, do ich ozdobienia. Drugie pudełko było nie lada zagadką dla dziewczynki. Skrywało WSZYSTKIE użyteczne gadżety do własnoręcznego stworzenia swojego pamiętnika marzeń. Naklejki, sznureczki, tekturki, papeterie, szablony i milion innych drobiazgów, by zrobić małe cudeńko! Okazało się, że to również był strzał w dziesiątkę! A ile pomysłów naraz się zrodziło na ich realizację! Szczerze mówiąc, to sama zapragnęłam zabawić się i stworzyć swój pamiętnik. W czasie gdy Agnieszka pokazywała Weronice jak można wykorzystać poszczególne gadżety, ja uzupełniłam z mamą Marzycielki wszystkie potrzebne dokumenty. Po czym nastał najbardziej wyczekiwany moment naszego spotkania. Mama Weroniki nie chciała nam wcześniej zdradzić o czym marzy dziewczynka, dlatego z jeszcze większą ciekawością zapytałyśmy o to samą Marzycielkę. Największym marzeniem Weroniki jest... KUCYK Z SIODŁEM ! Dobrze przeczuwałyśmy, że to będzie niesamowite marzenie! Weronika stale marzy o kucyku już od ponad dwóch lat. Jej miłość do nich zrodziła się w momencie, gdy po raz pierwszy usiadła na grzbiecie. Od tamtej pory dziewczynka nie może przestać marzyć o własnym kucyku. Kiedy zapytałyśmy czy wie już, gdzie będzie mieszkał jej kucyk, odpowiedziała - „oczywiście, że wiem! Już jest wszystko gotowe - stajnia, miejsce na spacery i wszystko, czego będzie potrzebował. Tylko kucyka brakuje...". Zapytałyśmy Weronikę czy ma jakieś inne marzenie na wypadek, gdyby nie udało nam się spełnić tego największego. Odpowiedź była przecząca. Kucyk z siodłem to jedyne i największe marzenie naszej małej Marzycielki. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko stawać na głowie, by spełnić to największe marzenie Weroniki.

Autor: Natalia K.

 

 

 

Jeśli chcesz pomóc w spełnieniu tego marzenie skontaktuj się:

Natalia Kulig - tel: 508 933 538 mail: kulignatalian@gmail.com

spełnienie marzenia

2012-02-11

 

Co to było za spełnienie marzenia!! Ile przygód, ile wrażeń! Ale od początku...
Urzeczywistnianie największego marzenia Weroniki rozpoczęło się dużo wcześniej, niż 11 lutego. Właściwie, to już dwa tygodnie wcześniej pojechałam do hodowli kucyków Pana Andrzeja Krawczyka pod Krakowem, by zobaczyć marzenie Weroniki. Nieocenioną pomoc okazał Radek z Krakowa, dzięki któremu bez problemu udało mi się dotrzeć do celu na czas. Radek jest również autorem fotorelacji z tego spotkania ;) Ukłony w kierunku fotografa.
Pan Andrzej wraz z córką Agnieszką pokazał nam swoje kucyki. Przepiękne! Opowiedzieli nam historię swojej hodowli oraz zamiłowania do tych zwierząt. No i, to co najlepsze - kucyk dla naszej Marzycielki - Koliber. Młody, zdrowy, spokojny, PIĘKNY!


Teraz „tylko" pozostaje transport w Bieszczady. A to nie takie proste, bo... mrozy są zbyt duże by przewozić kucyka w tak odległe miejsce. W takim razie pozostaje nam tylko czekać, aż zima złagodnieje...
Po dwóch tygodniach nareszcie srogie mrozy odpuściły trochę! Przynajmniej na tyle, żeby możliwe było spełnienie marzenie Weroniki. Zatem do dzieła!
Z Panem Andrzejem, który miał dostarczyć Marzycielce kucyka umówiliśmy się już na miejscu. Zatem marzenie jechało z Krakowa, a my z Lublina... Na spełnienie tego marzenia wybrał się ze mną Bartek. Oczywiście nie obyło się bez przygód! Na „dzień dobry" Bartek złapał kapcia... w swoim garażu  Więc zanim zabrał mnie z Lublina, musiał odprowadzić samochód do warsztatu. Z lekkim opóźnieniem, ale nareszcie wyruszyliśmy! Po kilkudziesięciu kilometrach drogi nadarzyła nam się okazja, by pomóc autostopowiczom dotrzeć do Rzeszowa. Idealnie się złożyło, bo akurat planowaliśmy przejechać przez centrum miasta. Tak też zrobiliśmy - zostawiliśmy naszych pasażerów przy dworcu PKS, a tam zgarnęliśmy dwie wolontariuszki z oddziału rzeszowskiego, które gościnnie towarzyszyły nam w czasie spełnienia marzenia. W komplecie nareszcie ruszyliśmy do celu.
Po południu dotarliśmy do Baligrodu - miejscowości, gdzie mieszka nasza Weronika. I tam nie obyło się bez błądzenia, mimo tego, że korzystaliśmy z nawigacji...

 

JESTEŚMY! Weronika czekała na nas z niecierpliwością, choć kucyk dotarł z Krakowa wcześniej niż my. Od razu było widać nieopisaną radość dziewczynki! Pomimo, że początkowo była trochę nieśmiała, to już po chwili rozkręciła się i na okrągło mogła opowiadać nam o swoim nowym kucyku. A nawet... o dwóch kucykach! Ponieważ rodzice Weroniki zdecydowali się na kupno drugiego kucyka w hodowli Pana Andrzeja, by pierwszy nie czuł się samotny. Rodzice Weroniki poczęstowali nas herbatą i specjalnie upieczonym na tą okazje ciastem. Jednak długo nie zagrzaliśmy miejsca w domu, ponieważ Weronika nie mogła się doczekać aż nam pokaże nowe „mieszkanie" dla swojego Kolibra. I faktycznie stajnia idealnie przygotowana na przyjęcie nowych lokatorów. Koliber i Kasztanka bardzo szybko się zaaklimatyzowały w nowym miejscu i od początku świetnie się czuły u nowych właścicieli. Weronika była tak zachwycona, że caaaały dzień mogłaby spędzić na przyglądaniu się, karmieniu, głaskaniu i przytulaniu się do swojego kucyka. Co więcej, dziewczynka stwierdziła, że może przygarnąć Kolibra do swojego pokoju, by mu było cieplej. Już nawet zrobiła miejsce i posprzątała pokój ;) Jaka ogromna radość tryskała z Weroniki. Takiej ilości szczęścia nie da się opisać słowami. Jestem przekonana, że Weronika będzie idealną „mamą" dla swojego pupila.
Nadszedł czas na pożegnanie, bo przed nami jeszcze długa droga powrotna do Lublina. Przed wyjazdem wręczyliśmy Weronice Dyplom Spełnionego Marzenia na pamiątkę tego wyjątkowego dnia. Za to ja otrzymałam kwiatka, którego dziewczynka wcześniej przygotowała oraz czekoladki, które zjemy na najbliższym zebraniu naszego oddziału ;)
To było piękne marzenie! I po raz kolejny udało nam się dowieść, że marzenia się spełniają!



Serdeczne podziękowania za okazane serce i wielką pomoc w spełnieniu największego marzenia Weroniki kierujemy w stronę Pana Andrzeja Krawczyka oraz córki Agnieszki, a także Radka z Krakowa.

 

Relacja: Natalia K.