Kto z nas chociaż raz w życiu nie marzył o tym, aby poczuć się jak w bajce? Która z dziewcząt nie chciała być piękną, długowłosą księżniczką, którą uratuje przystojny i odważny książę? I nawet dorośli mężczyźni na pewno chcieliby od czasu do czasu przeżyć przygodę niczym Piraci z Karaibów. Do wyjątków nie należy Wiktoria, nasza 9-letnia marzycielka. Na szczęście jest na ziemi takie miejsce, w którym nasza tęsknota do magicznego świata może być, chociaż w pewnym stopniu zaspokojona. Jest to oczywiście francuski Disneyland. Dlatego też wybraliśmy się tam z Wiktorią, jej mamą i siostrą, żeby spełnić marzenie dziewczynki. Nasza przygoda rozpoczęła się we wtorek rano na warszawskim Okęciu, gdzie oczekiwaliśmy na nasz samolot. Dla marzycielki był to pierwszy lot w życiu, dlatego towarzyszyły mu spore emocje. Na szczęście Wiktoria zniosła go bardzo dzielnie. Z paryskiego lotniska udałyśmy się do naszego hotelu, gdzie mogłyśmy zjeść, odpocząć, a później udać się na basen, który bardzo spodobał się marzycielce. Następnego dnia Wiktoria obudziła się bardzo wcześnie, aby jak najszybciej pojechać do parku Disneya. Kiedy udało się jej ściągnąć nas z łóżek, poszłyśmy na śniadanie, a po nim szybciutko na przystanek i po kilkunastu minutach dotarłyśmy do celu.

   Przywitał nas piękny, bajkowy, różowy zamek. Już wtedy wiedziałyśmy, że Disneyland to piękne i magiczne miejsce. Po przekroczeniu bram parku, zobaczyłyśmy pociąg, w którym jechały postacie z bajek, których Wiktoria jest fanką. Marzycielka była nimi zachwycona. Przez cały dzień korzystałyśmy z różnych atrakcji. Byłyśmy między innymi na karuzeli, płynęłyśmy statkiem, latałyśmy na słoniu Dumbo. Jednak największą przyjemność sprawiało Wiktorii spotykanie bajkowych postaci, a w szczególności księżniczek. Kiedy miałyśmy taką okazję, marzycielka pozowała do zdjęć oraz brała autografy od swoich idoli w specjalnym pamiętniku, który zabrała z domu. Spotkałyśmy Kopciuszka, Bellę z bajki "Piękna i Bestia", Kaczora Donalda, Myszkę Miki i wiele innych. W czwartek udałyśmy się ponownie do Disneylandu, tym razem z zamiarem zwiedzenia Walt Disney Studio. Tam zobaczyłyśmy pokaz samochodów i motorów, narysowałyśmy Myszkę Miki, latałyśmy na zaczarowanym dywanie i spotkałyśmy Buzza z Toy Story. Następnie wróciłyśmy do atrakcji, które poprzedniego dnia podobały się Wiktorii najbardziej. Później nadszedł czas bardzo ważnego wydarzenia- parady disneyowskich bohaterów. Warto było czekać, marzycielka była zachwycona! Po wyczerpującym dniu czekało na nas jeszcze jedno zadanie, a mianowicie zakup pamiątki. Wiktoria już wcześniej upatrzyła sobie walizkę, na której widniały wizerunki jej ulubionych księżniczek. Dlatego nie było wątpliwości, że to jedyny słuszny wybór ;-) Ostatniego dnia naszej wycieczki marzycielce było bardzo smutno, że musi wyjeżdżać i zostawić ten bajkowy świat. Mamy jednak nadzieję, że poczucie spełnienia marzenia oraz możliwość dotknięcia magii jaka panuje w świecie Disneya, sprawiło, że Wiktoria poczuła się naprawdę szczęśliwa!