Na ten dzień czekała cała Polska. Przygotowania do niego trwały kilka lat, aż „nagle” okazało się, że to już za chwilę, dosłownie za parę godzin, rozpoczną się, rozgrywane po raz pierwszy w Polsce, Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Od samego rana można było odczuć, że tego dnia ma wydarzyć się coś niezwykłego. W naszym przypadku uczucie to było jednak niewątpliwie znacznie silniejsze niż u innych ludzi, gdyż wśród niespełna 60 tysięcy widzów, którzy tego dnia mieli zasiąść na trybunach Stadionu Narodowego podczas meczu otwarcia Euro 2012 Polska-Grecja, miał się znaleźć nasz wyjątkowy gość - Łukasz. Chociaż na ten moment musiał on czekać ponad rok, to jednak wcale mu to nie przeszkadzało, bo najważniejsze dla niego było to, aby w tym historycznym momencie, móc na żywo oglądać występ naszej drużyny narodowej.

Tak więc 8 czerwca 2012 roku, na około 2 godziny przed pierwszym gwizdkiem oznajmiającym początek meczu, w samym centrum Warszawy, mieliśmy spotkać się z naszym Marzycielem i jego tatą. Razem z Panią Jadzią i Panem Piotrem czekaliśmy na nich z niecierpliwością. Panowie pojawili się w pełnym rynsztunku, w reprezentacyjnych koszulkach z zawieszonymi na szyjach biało-czerwonymi szalikami. Tata Łukasza nie zapomniał także o barwach bojowych, które niestety nie wytrzymały późniejszego starcia z ulewnym deszczem. Trzeba tutaj przyznać, że pogoda była chyba jedynym czynnikiem, który tego dnia nam nie dopisywał. Humory bowiem wśród wszystkich uczestników naszego spotkania były doskonałe. Czasami w to wszystko wkradały się nieśmiałość i skupienie, ale od czego przecież jest uśmiech pozwalający odsunąć na bok te wszystkie mało pozytywne emocje.

Po krótkiej rozmowie, której kulminacyjnym punktem było wręczenie Łukaszowi biletów na mecz otwarcia Euro 2012, nasi trzej Panowie udający się na to spotkanie zaczęli zbierać się już do wyjścia. Szczęśliwie, padający od jakiegoś czasu deszcz, w tym momencie praktycznie zanikł. Nasi kibice mogli więc już bez problemów ruszać na stadion.

To co działo się podczas samego meczu, częściowo zaobserwować można było w telewizji (przebieg wydarzeń na boisku), reszta zaś pozostanie już ich słodką tajemnicą. Pamiętając jednak towarzyszące temu spotkaniu podniecenie, możemy próbować wyobrazić sobie, co mogło dziać się wtedy na stadionie – w samym sercu tego wydarzenia. Przedmeczowe napięcie i późniejszą huśtawkę nastrojów, zwieńczoną ostatecznie zadowoleniem z wyniku, przy pozostającym jednak lekkim niedosycie. Łukasz podobnie jak reszta kibiców na stadionie miał więc zapewnioną ogromną dawkę niesamowitych emocji w przeciągu zaledwie półtorej godziny. Wspaniała gra Polaków w pierwszej połowie, przepiękny stadion oraz całe rzeki kibiców rozlewające się po ulicach i chodnikach, robiły naprawdę ogromne wrażenie. W samym sercu tego miał właśnie szansę znaleźć się nasz Łukasz. Jesteśmy głęboko przekonani, że podobnie jak my na zawsze zapamięta to wydarzenie.