Podróz samochodem do Podolanów - ma艂ej wioski po艂o偶onej mi臋dzy Skawinš a Kalwariš Zebrzydowskš przypomina troch臋 rajd z filmu Indiana Jones - najpierw jedzie si臋 autostradš , potem drogš szybkiego ruchu, potem wiejskš drogš asfaltowš, wreszcie polnš szosš a na koniec trzeba wysiš聹膰 z wozu i i聹膰 piechotš. Po wielu perypetiach w znalezieniu w艂a聹ciwego skrzy偶owania , wiszšc na telefonie komórkowym - a to z podš偶ajšcym za mna Mariuszem (na delegacji z Poznania) a to z tatš Mariana (jak to skr臋ci膰 przy krzy偶u - przecie偶 tu nie ma 偶adnego krzy偶a... a przepraszam w艂a聹nie go znalaz艂em) uda艂o nam si臋 dotrze膰 do mostku, na którym od pó艂 godziny oczekiwali nas Marian i jego ojciec. Ostaniš cz臋聹膰 trasy musieli聹my pokona膰 pieszo, gdy偶 niedawne deszcze rozmy艂y drog臋 dojazdowš do domu. Po krótkim spacerze dotarlismy do skromnej zagrody, gdzie oczekiwa艂a nas mama Mariana w towarzystwie dwoch prze聹licznych szczeniaków, które o ma艂o nie straci艂y 偶ycia pod naszymi nogami. Po oficjalnej ceremonii przekazania prezentu naszemu marzycielowi Marian z niecierpliwo聹ciš odpakowa艂 dwie paczki, w których znajdowa艂y si臋 odtwarzacz dvd i wideo oraz 6 filmów m.in. ulubiony Harry Potter. Po pe艂nym napi臋cia kwadransie oczekiwania na pod艂šcznie nowego sprz臋tu (tak naprawd臋 to nigdy do ko艅ca nie mo偶na by膰 pewnym technicznych umiej臋tno聹ci wolontariuszy FMM) na ekranie telwizora ukaza艂 si臋 kadr ze Shreka - znak, 偶e wszystko dzia艂a bez zarzutu.

Oczy Marianka zap艂on臋艂y ogniem jak diamenty i ten cichy i nie聹mialy ch艂opiec od razu zaproponowa艂 nam pokazanie swojego królestwa. Zobaczyli聹my wi臋c hodowl臋 krolików oraz przyjaciela - cielaka (mówišc szczerze to wypiš艂 sie na go聹ci i to dos艂ownie) oraz zrobilismy pamištkowe zdj臋cia na kobyle taty. W drodze powrotnej do samochodów Marian mówi艂 nam o swojej nadziei na pe艂ne wyzdrowienie i wysokim poziomie leukocytów, które "jak tylko jestem u siebie w domu to zaraz si臋 rozmna偶ajš jak moje króliki". Zyczymy Ci Marianku ogromnego "pomiotu" leukocytów i wielu spe艂nionych marze艅.