Dwie rzeczy wiedziałyśmy o Eryku na pewno. To, że  uwielbia samochody oraz to, że pragnie otrzymać telewizor plazmowy i Playstation. Bardzo chciałyśmy spełnić jego marzenie jak najlepiej łącząc je  z zamiłowaniem Eryka do motoryzacji. Wiedziałyśmy, że to  niełatwe wyzwanie, ale postanowiłyśmy spróbować…

 

Idealnym miejscem wydał nam się tor kartingowy w Kinepolis. Właściciel okazał się chętny do współpracy, więc byłyśmy w siódmym niebie! Wierzyłyśmy, że nasz marzyciel również będzie. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, wystrój i moc atrakcji zainteresował nawet dziewczyny. Gdy przyjechał Eryk i zobaczył tor – nie było już żadnych wątpliwości. Miejsce było idealne.

 

Na początek czekała chłopca przejażdżka gokartem. Wcześniej jednak otrzymał specjalny strój i kask. Stał dumnie wyprostowany i pozował do zdjęć. Kiedy wsiadł do środka nie mógł się powstrzymać, by od razu nie ruszyć,  ale instrukcje przemiłego pana mechanika były konieczne. W końcu pojawiła się zielona chorągiewka i nasz nowy kierowca rajdowy wcisnął gaz. Wydawało nam się, że jedzie szybko, ale prawdziwy szok przeżyłyśmy, kiedy wsiadł do gokarta, gdzie kierowcą był pan mechanik.

 

Na wykrzyczane przez nas, z racji hałasu, pytania jak mu się podoba, uniósł tylko kciuk do góry. Kiedy ukończył parę wyścigów, z emocji ledwo trzymał się na nogach. Czekało jednak jeszcze wiele atrakcji. Kolejną z nich było poznanie tajników jazdy, od „ kuchni” . Nieśmiały w tym dniu Eryk, nagle zasypał wszystkich masą pytań. Był z siebie bardzo dumny. Stając na podium otrzymał medal i puchar. Zauważyłyśmy też, iż chłopiec chętnie pozuje do zdjęć, więc z równym entuzjazmem  je robiłyśmy.

 

Później przyszedł czas na wręczanie prezentu. Kiedy Eryk zobaczył co dostał, nieśmiało dotykając wszystkiego po kolei, szeptał: „ Nie wierzę”. Przechodząc z nim do automatów do gry usłyszałam : „ To jest mój dzień. To najpiękniejszy dzień mojego życia” . Było to tak przekonujące, że zaczęłam się zastanawiać, czy to aby nie najpiękniejszy dzień również mojego życia.  Cieszyli się wszyscy, patrząc jak bardzo podoba mu się wielki telewizor czy Playstation.

 

Eryk usiadł wygodnie i zaczął rozmyślać. Nad czym ? Pewnie szukał miejsca w pokoju dla nowego sprzętu lub zastanawiał się jak namówić tatę na kolejną wizytę na torze. A my? Mogłyśmy siedzieć tak godzinami patrząc na niego…

 

Niekiedy sprawy wydają się trudniejsze niż są. Niekiedy również wydają się łatwiejsze. Sprawienie olbrzymiej radości temu małemu chłopczykowi okazało się być gdzieś po środku. Dużo ludzi dołożyło starań, by jego marzenie zostało spełnione, a dzień udany. Dziękuję wszystkim, dzięki którym udało nam się to osiągnąć. Myślę, że uśmiech na twarzy Eryka był najlepszym podziękowaniem…