Czy pamiętacie jak byliście mali i czekaliście na swoje urodziny wiedząc, że wasz wyśniony, wymarzony prezent znajduje się na górnej półce szafy rodziców? Tak właśnie przez ostatnie parę tygodni czuł się Paweł wiedząc, że jego marzenie jest o krok od spełnienia.

        W przepiękny i jakże słoneczny dzień wyruszyliśmy do Suwałk, aby spełnić marzenie naszego rowerzysty Pawła. Wszystko było dzień wcześniej skrupulatnie zaplanowane i trzymane w ścisłej tajemnicy co do godziny naszego przybycia.

        Gdy dotarliśmy na miejsce, Mama Pawła pomogła nam wnieść rower (no cóż rower jest naprawdę ogromny) i nie zdążyliśmy wnieść pudła do mieszkania a już na klatce Paweł pomógł nam je rozpakować. Pierwsze, co powiedział na widok roweru było: jest taki, jaki chciałem. Wprowadziliśmy rower do pokoju a nasz Marzyciel postawił je na honorowym miejscu pod oknem. Tata zażartował przez chwilę, że będzie trzeba wynieść rower do piwnicy taki jest duży, ale Paweł stanął w obronie swojego marzenia i stwierdził, że prędzej telewizor wyniesie do piwnicy a w jego miejsce postawi rower :-) W końcu nadszedł moment sprawdzania, co jest w mniejszej torbie i oczom Naszego rowerzysty ukazał się kask i akcesoria do roweru. Paweł od razu zaczął wszystko przymierzać i przykładać co gdzie będzie (myślę, że wiem nad czym spędził ten weekend z Tatą-oczywiście na dopasowywaniu roweru do jakże wysokich standardów Pawła;)).

        Myślę, że teraz Paweł będzie miał dużo motywacji, aby jak najszybciej wyzdrowieć, gdyż wie, że aby jeździć na rowerze po górach trzeba bardzo dużo ćwiczyć a to wymaga ogromnej siły. Trzymamy kciuki za dalszą Twoją karierę rowerową Paweł i mamy nadzieję, że już niedługo spotkamy się gdzieś na górskim szlaku :-)