To by艂 prawdziwy maraton zwiedzania - nie mog艂o by膰 inaczej, skoro Justynka wyzna艂a: "Od dziecka marzy艂am, 偶eby zobaczy膰 Pary偶". Po takim o艣wiadczeniu nie pozostawa艂o nic innego jak najwi臋cej jej tego Pary偶a pokaza膰. Ju偶 pierwszego dnia, porzucaj膮c baga偶e w naszym urz膮dzonym we francuskim stylu lokum, pognali艣my na Pola Elizejskie pooddycha膰 wielkim 艣wiatem, a potem na 艁uk Triumfalny, z którego chyba najlepiej wida膰, jak regularnie zbudowany, pi臋kny i zielony jest Pary偶. Justynk臋 oczywi艣cie zachwyci艂a wie偶a Eiflla, dumnie wznosz膮ca si臋 nad paryskimi kamieniczkami. Maj膮c ca艂e miasto niemal na wyci膮gni臋cie r臋ki, mogli艣my zaplanowa膰, co zobaczymy. No wi臋c pójdziemy tu, tu i jeszcze tu. No i koniecznie taaaam daleko... Plan zwiedzania mieli艣my gotowy...

I uda艂o si臋: przespacerowali艣my si臋 Placem Inwalidów i Polami Marsowymi, wjechali艣my na wie偶臋 Eiffla i z g艂ow膮 w chmurach podziwiali艣my miasto, pop艂yn臋li艣my w rejs Sekwan膮, wjechali艣my ma艂ym wagonikiem na wzgórze, gdzie stoi katedra Sacre-Coeur, przechadzali艣my si臋 uroczymi zakamarkami Montmartru i Dzielnicy 呕ydowskiej, podziwiali艣my, jak niezmordowanie kr臋ci si臋 wiatrak na Moulin Rouge, wreszcie delektowali艣my si臋 sztuk膮 w Luwrze i podziwiali艣my niezwyk艂e budowle na wyspie Cité - Katedr臋 Notre Dame i kaplic臋 Saint Chapelle, której witra偶e - szczególnie kiedy zaczynaj膮 przez nie przebija膰 promienie s艂o艅ca - mieni膮 si臋 t臋czowo.

By艂 te偶 czas na zabaw臋 w Disneylandzie. Atrakcji by艂o co niemiara, wi臋c biegali艣my pomi臋dzy czterema krainami, na które podzielone jest to niesamowite miejsce. Prze偶yli艣my wypraw臋 z Indian膮 Jonesem, dali艣my si臋 wystrzeli膰 w kosmos, byli艣my 艣wiadkami walk piratów z Karaibów, odwiedzili艣my statek kapitana Nemo, p艂ywali艣my po krainie bajek, "p臋dzili艣my" tamtejsz膮 kolejk膮, szukali艣my wyj艣cia z zielonego labiryntu. I cho膰 pogoda nie by艂a wymarzona, 艣wietnie si臋 bawili艣my.

Wreszcie nadszed艂 dzie艅 wyj膮tkowy, czyli urodziny Justynki. Dzi臋ki Ewelinie - naszemu dobremu duchowi w Pary偶u - wszystko by艂o jak nale偶y - pi臋knie przystrojony stó艂, balony, szampan bezalkoholowy i oczywi艣cie tort ze 艣wieczkami. Rado艣nie by艂o i s艂odko.

A potem, no có偶, potem trzeba si臋 by艂o pakowa膰 i wraca膰. Po偶egnali艣my si臋 jeszcze z roz艣wietlon膮 noc膮 wie偶膮 Eiffla. maj膮c nadziej臋, 偶e kiedy艣 wrócimy do Pary偶a, bo przeciez atrakcji tu jeszcze na niejeden marzeniowy wyjazd.