Pewnego pięknego, czerwcowego dnia będąc w konspiracji z tatą naszej Marzycielki, wybrałyśmy się do Klaudii. Wreszcie jej marzenie miało zostać zrealizowane !

Dziewczynka nic nie wiedziała o naszym przyjeździe.
Będąc już pod domem nadmuchałyśmy kolorowe balony i na paluszkach wspinałyśmy się po schodach do pokoju Klaudii. Kiedy nas zobaczyła nie wystraszyła się (to dobry znak :)) tylko szeroko się uśmiechnęła.
Uginałyśmy się pod prezentami dla Klaudii, dlatego od razu przeszłyśmy do ich wręczania. Kiedy Klaudia zobaczyła pudło, w którym był jej wymarzony laptop, uśmiech nie schodził z jej twarzy. Zaczęło się rozpakowywanie czyt. śmiecenie.
Tata na bieżąco wynosił wszystkie zbędne śmieci, a my zajmowałyśmy się laptopem.
Klaudia pierwszy raz uruchomiła swoje różowe cacko, a potem oglądałyśmy laptopa jeszcze z każdej strony. Następnie przyszedł czas na otwieranie dalszych prezentów.
Klaudia była tak zachwycona laptopem, iż zapomniała o laleczkach Hannah Montana, o których również marzyła. W torbie odnalazła jeszcze wiele różnorodnych rzeczy ze swoją idolką: naklejki, notesik, długopis, a nawet perfumy! Jednak numerem jeden była gra! Od razu zabrałyśmy się za instalację, a potem za grę (co widać na załączonych zdjęciach). Klaudia wcieliła się w Hannah: tańczyła na scenie, rozkręcała fanów, przebierała się, a nawet jeździła konno. My zaaferowane grą siedziałyśmy wokół Klaudii i starałyśmy
się jej dobrze doradzać. Jednak ona nic nie słyszała i nie widziała.
Bajkowy świat całkowicie ją pochłonął.
Było to dla nas czytelnym znakiem, że marzenie zostało spełnione !!!