W dzie┼ä, w którym mimo pó┼║nej jesieni, s┼éonko rado┼Ťnie spogl─ůda┼éo zza chmur, (bo pewnie równie mocno cieszy┼éo si─Ö z tego, ┼╝e ju┼╝ nied┼éugo spe┼éni si─Ö marzenie Adriana:)), wyruszyli┼Ťmy do Pary┼╝a.
Po d┼éugim oczekiwaniu w hali odlotów w ko┼äcu znale┼║li┼Ťmy si─Ö w autobusie wioz─ůcym nas do samolotu, gdzie na roz┼éadowanie zdenerwowania zacz─Öli┼Ťmy opowiada─ç historie o katastrofach lotniczych. W oczach Adriana pojawi┼é si─Ö strach, ale si┼éa marzenia by┼éa tak wielka, ┼╝e dzielnie wkroczy┼é na pok┼éad samolotu i 2 godziny min─Ö┼éy tak szybko, ┼╝e nawet si─Ö nie spostrzegli┼Ťmy, a byli┼Ťmy ju┼╝ na miejscu. Pó┼║nym wieczorem dotarli┼Ťmy do Sióstr Szarytek, (które za spraw─ů Mi┼éosza-brata Adriana nazywali┼Ťmy babciami, co siostrom si─Ö równie┼╝ bardzo podoba┼éo) i poszli┼Ťmy spa─ç, by nast─Öpnego dnia, wypocz─Öci ruszy─ç do Disneylandu.

Zaraz po ┼Ťniadaniu wsiedli┼Ťmy w metro i po godzinie znale┼║li┼Ťmy si─Ö pod bram─ů wej┼Ťciow─ů do krainy bajek. Jeszcze tylko krótka rewizja, czy aby na pewno nie mamy bomb w plecakach, odstanie w kolejce po bilety i Disneyland nale┼╝y do nas!
Ale gdzie najpierw? Chwycili┼Ťmy za mapki i ju┼╝ wiedzieli┼Ťmy- dom strachów! Nast─Öpnie udali┼Ťmy si─Ö na kolejk─Ö górsk─ů. Taaak r─Öce do góry i jazda bez trzymaki, swoje odstali┼Ťmy w kolejce, ale by┼éo warto. Po udanej przeja┼╝d┼╝ce zwiedzili┼Ťmy statek piracki, domek na drzewie i reszt─Ö obiektów jednej z czterech krain "┼Ťwiat przygód".
Po krótkim odpoczynku i obiedzie, gdy spacerowali┼Ťmy alejkami spotkali┼Ťmy bohaterów z bajek Disneya. D┼╝ina, Sw─ůdka i wielu innych. Bez zastanowienia pobieg┼éam z Adrianem po autografy i u┼Ťci┼Ťni─Öcie d┼éoni. Wci─ůgu ca┼éego pobytu robili┼Ťmy nawet zawody, kto zbierze ich wi─Öcej, ale po pierwszym dniu nasz marzyciel wygra┼é walkowerem. Odpu┼Ťci┼éam, bo niestety jestem ju┼╝ za stara i wi─Ökszo┼Ť─ç nie chcia┼éa mi si─Ö podpisywa─ç:(
Zabawy na karuzelach przerywali┼Ťmy wizytami w sklepach, gdzie z rodzicami Adriana-Beat─ů i Jackiem sprawdza┼éam, czy do twarzy nam w najbardziej dziwacznych czapkach, a ch┼éopcy Adrian i Mi┼éosz czy wszystkie pluszaki s─ů wystarczaj─ůco pluszowe. Pierwszy dzie┼ä min─ů┼é bardzo szybko, zm─Öczeni wrócili┼Ťmy do "Bab─ç", gdzie czeka┼éa na nas pyszna kolacja, po której padli┼Ťmy do ┼éó┼╝ek.

Adrian nie chc─ůc traci─ç czasu, chcia┼é zrezygnowa─ç ze ┼Ťniadania, ale gdy w ko┼äcu po naszych namowach i pro┼Ťbach zjad┼é kanapk─Ö, rozpocz─Öli┼Ťmy drugi dzie┼ä zabaw w parku rozrywki. Dzi┼Ť zacz─Öli┼Ťmy od krainy fantazji, gdzie poznali┼Ťmy histori─Ö Pinokia i Królewny ┼Ťnie┼╝ki, pokr─Öcili┼Ťmy si─Ö w kolorowych fili┼╝ankach oraz zaliczyli┼Ťmy lot na pok┼éadzie s┼éonika Dumbo. Sp─Ödzili┼Ťmy 20 min w kolejce, by móc zrobi─ç zdj─Öcie z Kubusiem Puchatkiem, jedn─ů z najbardziej rozchwytywanych gwiazd Disneylandu, a jednocze┼Ťnie najwi─Ökszego idola Mi┼éosza:)
Po obiedzie w restauracji rodem z bajki Toy Story zmagali┼Ťmy si─Ö razem z Buzzem Astralem, ze strasznymi potworami z odleg┼éych planet. P┼éywali┼Ťmy te┼╝ ┼éódk─ů po miniaturowym ┼Ťwiecie. Wprawdzie Adriana bola┼éy nogi, ale si─Ö nie poddawa┼é. Chcia┼é zobaczy─ç jak najwi─Öcej, poczu─ç jak najmocniej klimat tego bajkowego ┼Ťwiata. Pod koniec dnia udali┼Ťmy si─Ö na ┼Ťwi─ůteczn─ů parad─Ö ( tak, tak chodzi o ┼Ťwi─Öta Bo┼╝ego Narodzenia). Tutaj ju┼╝ s─ů ubrane choinki, ozdoby ┼Ťwi─ůteczne w sklepikach, a z nieba pada, wprawdzie z piany mydlanej, ale zawsze ┼Ťnieg. G┼éówn─ů alejk─ů wraz z melodi─ů kol─Öd zmierzali w miko┼éajkowych czapkach Miki, Minie, Kaczor Donald, Kopciuszek i wiele innych postaci. Nie wystraszy┼é nas nawet deszcz. Stali┼Ťmy i z otwartymi buziami podziwiali┼Ťmy to widowisko.

Trzeci i ju┼╝ niestety ostatni dzie┼ä w Disneylandzie zacz─Öli┼Ťmy od zbierania autografów. Adrian biega┼é w┼Ťród postaci z notesem i d┼éugopisem, a my za nim z aparatem, by uwieczni─ç to na zdj─Öciach. Dzi┼Ť tak┼╝e poznali┼Ťmy histori─Ö Piotrusia Pana, z rado┼Ťci─ů wrócili┼Ťmy do zakr─Öconych fili┼╝anek i b┼é─ůdzili┼Ťmy w labiryncie razem z Alicj─ů (t─ů z krainy czarów oczywi┼Ťcie;))
Trafili┼Ťmy do ┼Ťwi─ůtecznego miasteczka i zamku piratów, gdzie p┼éyn─ůc statkiem poznali┼Ťmy ich ┼╝ycie. Po krótkiej przerwie marzyciel za┼╝yczy┼é sobie, by┼Ťmy jeszcze raz przejechali si─Ö kolejk─ů górska i postrzelali do stworków z innej galaktyki. Gdy ju┼╝ wydawa─ç by si─Ö mog┼éo, ┼╝e widzieli┼Ťmy wszystko trafili┼Ťmy na statek kosmiczny, który pilotowa┼é (zreszt─ů jak sam przyzna┼é, po raz pierwszy!) kapitan robot. Odbyli┼Ťmy lot w kosmos i szybko wrócili┼Ťmy na Ziemi─Ö, gdzie rozpoczyna┼éy si─Ö ┼Ťwi─ůteczne wyst─Öpy.
Miki i przyjaciele ┼Ťpiewali najwi─Öksze, ┼Ťwiatowe, ┼Ťwi─ůteczne przeboje. Nagle wszystko ucich┼éo i ca┼éy Disneyland zamigota┼é tysi─ůcem barw. Wszystko ┼Ťwieci┼éo: od lamp, przez zamek i choink─Ö, po skrzyde┼éka dzwoneczka, dobrego duszka, przyjació┼éki Piotrusia Pana. Wychodz─ůc kupili┼Ťmy wiele pami─ůtek, by przypomina┼éy nam o tym wspania┼éym i bajkowym miejscu. Pomachali┼Ťmy na do widzenia i wsiedli┼Ťmy do metra, gdzie Adrian chcia┼é rozpakowa─ç swój prezent. By nie pogubi─ç ma┼éych cz─Ö┼Ťci zrobi┼é to dopiero w pokoju. Przez reszt─Ö wieczoru zwyk┼éy ┼Ťwiat przesta┼é dla niego istnie─ç. Przeniós┼é si─Ö w swojej wyobra┼║ni do krainy Mikiego Pirata.

Przedostatni dzie┼ä naszego wyjazdu sp─Ödzili┼Ťmy na zwiedzaniu Pary┼╝a. Na pocz─ůtek Wie┼╝a Eiffla. Winda szybko zawioz┼éa nas na trzeci poziom, sk─ůd mogli┼Ťmy podziwia─ç przepi─Ökne widoki. Po wie┼╝y przyszed┼é czas na ┼üuk Tryumfalny i Pola Elizejskie, gdzie uwag─Ö g┼éównie m─Öskiej cz─Ö┼Ťci grupy przyku┼éy salony samochodowe.
Po krótkim spacerze znale┼║li┼Ťmy si─Ö pod Luwrem. Ma┼éa sesja zdj─Öciowa z charakterystyczn─ů szklan─ů piramid─ů i ruszyli┼Ťmy dalej. Kolejnym punktem programu by┼éa kapliczka ┼Ťwi─Ötego medalika, gdzie udali┼Ťmy si─Ö za namow─ů naszych paryskich Bab─ç. Podobno modlitwa tutaj uzdrowi┼éa ju┼╝ niejednego chorego cz┼éowieka, wiec tak┼╝e i my oddali┼Ťmy si─Ö krótkiej rozmowie z Bogiem.
Nast─Öpnie by┼éo troch─Ö w┼éoskich akcentów we Francji - obiad w pizzerii. Po wizycie pod katedr─ů Notre Dame, gdzie karmili┼Ťmy go┼é─Öbie, wrócili┼Ťmy do sióstr na kolacj─Ö. Podró┼╝uj─ůc metrem spotkali┼Ťmy kilku rodaków, z którymi Adrian od razu nawi─ůzywa┼é rozmow─Ö, opowiadaj─ůc o Disneylandzie i postaciach z bajek, jakie tam spotka┼é. Wieczorem spakowali┼Ťmy swoje rzeczy i poszli┼Ťmy na ostatni spacer na Pola Elizejskie. By┼éo zimno, ale nasze serca rozgrzewa┼éa rado┼Ť─ç, jak─ů mieli┼Ťmy w sobie. Widz─ůc u┼Ťmiech na twarzy Adriana wszyscy┼Ťmy wierzyli w cudown─ů moc marzenia, które w┼éa┼Ťnie, w ci─ůgu ostatnich dni, "si─Ö spe┼énia┼éo".

Dzie┼ä wyjazdu sp─Ödzili┼Ťmy g┼éównie w ┼Ťrodkach transportu, bo najpierw metrem pojechali┼Ťmy na parking, którego nie ma na ┼╝adnej mapie (taki parking widmo, tylko dla wtajemniczonych), a z niego autokarem na lotnisko. Po godzinnym staniu w kolejce, kontroli paszportowej i dok┼éadnej rewizji zosta┼éam pozbawiona pami─ůtki z Disneylandu przez pana celnika:( . Na szcz─Ö┼Ťcie to by┼é koniec niemi┼éych wra┼╝e┼ä dnia dzisiejszego. Lot min─ů┼é bardzo spokojnie. Adrian ca┼éy czas co┼Ť mówi┼é i chcia┼é przyciska─ç wszystkie guziki;) Po wyl─ůdowaniu w Warszawie, odebrali┼Ťmy swoje baga┼╝e, po┼╝egnali┼Ťmy si─Ö i ka┼╝dy pojecha┼é w swoj─ů stron─Ö.

6 dni min─Ö┼éo bardzo szybko, ale mimo to zd─ů┼╝y┼éy sprawi─ç wiele u┼Ťmiechu na twarzy naszego marzyciela, który ju┼╝ dzi┼Ť wie ┼╝e koniecznie musi wróci─ç tam za rok:)