W piątek, 26 marca wstałam normalnie jak zawsze i postanowiłam, że zacznę sprzątać przed świętami, a potem chciałam wyjść z koleżankami bo była ładna pogoda. Tata już wcześniej mówił, żebym w piątek była w domu bo ma dla mnie niespodziankę jak przyjdzie z pracy, wiec odwołałam wyjście z koleżankami i wzięłam się za sprzątanie. Skończyłam ok. godziny 14, potem jeszcze pomogłam mamie i na chwilę się położyłam. Długo jednak nie poleżałam. Zadzwonił domofon. Mama mówi: "Paulina otwórz tata idzie", ale akurat siostra szła, więc otworzyła. No i wszystko się zaczęło. Siostra mówi: "Paulina, to do Ciebie". Zerwałam się z łóżka na równe nogi, bo już się domyśliłam, że idzie moje marzenie. W pierwszej chwili nie wiedziałam co mam zrobić. Zaczęli wchodzić ludzie, nie wiedziałam kto, jacyś 2 piłkarze, ludzie z fundacji i fotoreporter. Panowała bardzo miła atmosfera. Ja tylko starałam się nie popłakać. Nadeszła chwila przekazania mojego marzenia - mojego skarbu. Dostałam CUDOWNEGO laptopa, ale to nie wszystko. Okazało się, że jeszcze dostałam torbę, myszkę, słuchawki i złącze USB, ale to nadal nie wszystko. Od piłkarzy dostałam cudowny kalendarz z podpisami wszystkich piłkarzy POGONI Szczecin, kubek POGONI i szalik kibica. Byłam bardzo szczęśliwa. W między czasie były robione zdjęcia. Cały czas myślałam, że to sen. Porozmawialiśmy sobie trochę o piłce, chłopaki już mnie zaprosili na najbliższy mecz. Powiedziałam trochę o sobie, m.in. że jestem modelką w agencji Prima Frons i przy okazji pokazałam swoje zdjęcia z sesji fotograficznej. Wszystkim bardzo się podobały. Małymi krokami nachodził koniec spotkania z tak cudownymi ludźmi. No ale cóż, każdy ma swoje zajęcia. Cały czas nie mogłam dojść do siebie. Pożegnałam się ze wszystkimi i po kilku minutach laptop był już w użytku.
W tej chwili kalendarz wisi na ścianie i wszyscy wchodzący do pokoju go widzą i zazdroszczą mi, że mam wszystkie podpisy piłkarzy POGONI. Laptopa cały czas pilnuję, pożyczam na chwilę rodzicom, no i oczywiście zabieram go ze sobą do Warszawy do szpitala. A do tej pory jestem bardzo szczęśliwa. Marzenia naprawdę się spełniają. Nie przestawajmy nigdy marzyć :)