Piątkowe, deszczowe popołudnie. Trochę zmęczeni, po całym tygodniu pracy, jedziemy spełnić marzenie 4- letniej Kamili – KSIĘŻNICZKOWY POKÓJ. W mieszkaniu czeka na nas tylko Mama ( Kamila u babci ). Z pomocą przesympatycznej pary sponsorów bierzemy się do pracy. Skręcamy łóżko, wieszamy baldachim nad nim, naklejamy kolorowe naklejki na ściany i wieszamy firany. Dla małej księżniczki przygotowujemy sukienkę i diadem. Czekamy... Już za moment pojawia się nasza Marzycielka. Troszkę nieśmiale ( tyle ludzi ), z lekkim zaniepokojeniem wchodzi do pokoju i rozgląda się, by za chwilę z roześmianymi oczami i okrzykiem: - „ mój pokoik ”- rzucić się na łóżko. Z niesłychaną radością ogląda cały wystrój pokoju, ale po raz drugi pojawia się błysk w oku, kiedy dostrzega sukienkę. Kiedy udało się założyć suknię i diadem, Kamila z pełnym profesjonalizmem zagrała królewnę Śnieżkę tzn. położyła się na łóżku i elegancko, zaiste po królewsku chwilkę pochrapała. W ramach wymiany uprzejmości i podziękowania za mile spędzony czas, mała księżniczka zatańczyła dla nas. A gdy ta mała, przesympatyczna osóbka tańczyła, pomyślałem, jak niewiele trzeba, żeby móc zobaczyć radość i szczęście w oczach dziecka.