Moim marzeniem jest:

telefon komórkowy NOKIA N95

Piotrek, 17 lat

Kategoria: dostać

Oddział: Warszawa

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

pierwsze spotkanie

2007-10-12

I w ciężkiej chorobie tkwi dobro. Kiedy ciało słabnie, silniej czuje się duszę.
Lew Tołstoj

Ucieleśnieniem dobra w tym wypadku jest dla nas - wolontariuszy - Piotrek Krzysztofik. Piotrek dokładnie wie, co znaczy walczyć z chorobą, gdyż prawie 1/3 życia- całe 6 lat choruje na RMS - nowotwór prążkowanokomórkowy. 
Chłopiec bardzo długo leczył się w Instytucie Matki i Dziecka na Kasprzaka w Warszawie, a także odbył podróż do stolicy Holandii, gdzie poddał się zabiegowi wspomagającemu walkę z rakiem. Dziś nadal jeździ z rodzinnego Radomia do Warszawy na terapie i kontrolę. Chłopiec wie jak ważne jest samozaparcie się i dążenie do celu - do zdrowia. 
A skąd u Niego ten upór? Piotrek zanim zachorował trenował kick-boxing, do dziś kocha ten sport, interesuje się wynikami, a także wydarzeniami związanymi z tą dyscypliną. Ponadto wspiera w sztukach walki swoich młodszych braci. Dopinguje ich i strofuje, gdy trzeba. Jest przykładnym starszym bratem i wspaniałym synem. Dostrzegliśmy to, gdy tylko otworzono nam drzwi mieszkania. Piotrek oraz Jego rodzina bardzo miło nas przyjęli. Podczas naszej wizyty podzielili się z nami swoją historią walki z nowotworem, pokazali nam zdjęcia chłopca z czasów dzieciństwa, a także pobytu w Instytucie czy Amsterdamie. Tematów nie brakowało. Czuliśmy się jak rodzina, gdy Państwo Krzysztofik wraz z Piotrkiem wspominali minione lata. Widać jak wielkim wsparciem są dla siebie. 
Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy, mężczyźni mali i duzi wymieniali się uwagami na temat sztuk walki, i tak moglibyśmy w kółko, gdyby nie fakt, że musiało paść w końcu pytanie na temat Marzenia Piotrka. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie odpowiedź Marzyciela. Piotrek patrząc mi w oczy, z pełną powagą zdradził, że niczego nie potrzebuje. Wtedy zapadła cisza. Po chwili kontynuował mówiąc "niczego nie potrzebuję, chcę tylko, by wszyscy moi koledzy i koleżanki wyzdrowieli". I wyznam, że zabrakło mi słów. Chłopiec nie żartował, zostawił mnie z tymi słowami, dopóki nie poprosiłam o Marzenie, które jesteśmy w stanie zrealizować. Piotrek nie miał konkretnego Marzenia. Ale jak sam wyznał interesują Go nowe technologie. I tak, po namyśle stwierdził, że Jego największym Marzeniem na tę chwilę jest telefon komórkowy NOKIA N95. 
Tak więc mamy Nowe Marzenie do spełnienia. Marzenie Piotrka, wspaniałego młodego człowieka, ambitnego 17latka, który potrafi walczyć mimo wszystko, który potrafi kochać i dzielić się miłością z innymi, i wreszcie Piotrka, z którego mogą być dumni zarówno Jego rodzice jak i rodzeństwo. 
Dziękujemy całej rodzinie Piotrka za ciepłe przyjęcie. 

Jeśli zechciałby ktoś z Państwa zasponsorować marzenie Piotrka
Proszę o kontakt do wolontariuszek: 

Anna Opasińska 512 396 475

 

spełnienie marzenia

2007-12-15

W dniu 15.12.2007. odbyłem podróż do Płocka wraz z rodzicami w towarzystwie przesympatycznej pani Eli, która bezpiecznie dowiozła nas na miejsce. Weszliśmy do domu kultury w Płocku gdzie oczekiwali nas wolontariusze wraz z Anią. Po serdecznym przywitaniu rozpoczął się koncert, podczas którego miałem powiedzieć kilka słów. Przed swoim wystąpieniem byłem bardzo stremowany. Na początku wystąpiła pani Olga, która przedstawiła nam w skrócie przebieg imprezy. Później wolontariuszka Ania przekazała nam informacje o działalności Fundacji "Mam marzenie". Następnie ja zostałem zaproszony na środek sceny. Z wielką tremą i drżącym głosem powiedziałem kilka słów. Następnie dziewczyny z rodzinnego chórku zaśpiewały nam kilka piosenek. Pięknie grała na skrzypcach kolędy dziewczyna z liceum. Przygrywała nam również grupa jazzowa sympatycznych panów. Ku wielkiemu zaskoczeniu zostałem ponownie zaproszony na scenę, gdzie otrzymałem z Nokię N95. Byłem bardzo zaskoczony i ogromnie ucieszony po otrzymaniu telefonu, ale najlepsze było dopiero przede mną. Po krótkim czasie został zaproszony na scenę Pan Mariusz Kamiński, który wręczył mi podarunki od samego mistrza świata w K1 Marcina Różalskiego. Byłem bardzo zaskoczony. Nie da się opisać co tak naprawdę czułem, chyba tak naprawdę nie byłbym wstanie opisać tego wszystkiego. po prostu nie ma takich słów, które oddałyby to, co w danej chwili czułem. Emocje, których doznałem nie opadną długo, byłem wstrząśnięty, szczęśliwy, a przede wszystkim miło zaskoczony. Po późniejszej rozmowie z Mariuszem z Centrum Sztuk Walki w Płocku dowiedziałem się, że Marcin Różalski chciał się ze mną bardzo spotkać, ale nie mógł ze względu na wyjazd do Warszawy. Dziś już wiem, że się spotkamy u mnie w rodzinnym Radomiu, czego zresztą nie mogę się doczekać.
Po zakończeniu oszałamiającej imprezy i zrobieniu sobie kilku fotek z wolontariuszkami i piękną prowadząca, zostaliśmy zaproszeni na obiad do domu Ani.
Obiad, który został przygotowany przez rodziców Ani smakował wyśmienicie, miła atmosfera, która panowała długo pozostanie w mojej pamięci.
Emocje, które przeżyłem tamtego dnia będą mi towarzyszyć jeszcze bardzo długo. Był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.
Za co bardzo dziękuję Ani, pani Eli, wolontariuszom i wszystkim ludziom, którzy przyczynili się do tego, że dziś jestem szczęśliwy.
Te podziękowania składam na ręce Fundacji "Mam marzenie"

Z podziękowaniami

Piotr.