Jestesmy umówieni w CZD. Lukasz przyjechal dzis na badania kontrolne i jeszcze dzisiaj ma wrócic do domu. Niestety... Nasz Marzyciel musi zostac w szpitalu. Zastanawiamy sie czy zdolamy go jeszcze czyms dzisiaj rozweselic. Trudno ten dzien nazwac szczesliwym聟

   Jednak nie poddajemy sie. Idziemy na oddzial, gdzie czeka na nas Lukasz z mama. Na poczatku nasz marzyciel jesz zdezorientowany. Nie wie, co znajduje sie w duzym, zielonym pudle. Próbuje rozerwac papier lecz mu sie to nie udaje. Tu z pomoca wkracza mama (czyzby sama byla ciekawa?). Wreszcie wydobywamy laptopa. Lukasz jeszcze do konca nie wierzy. Dopiero kiedy wolontariuszka pokazuje mu gre wyscigowa Lukasz "zostaje zdobyty". Nasz Marzyciel wylacza sie ze szpitalnej rzeczywistosci. Nie wazne sa nakluwania, wizyty lekarzy. Lukasz ma swój zamkniety swiat, z którego trudno go wyrwac. Jest usmiechniety i zapomina o wydarzeniach sprzed godziny.I to jest najcenniejsze.