Z Dianą spotkałyśmy się w jej domu zastępczym, w którym ugościła nas z przesympatyczną Ciocią, dwoma psami i chyba 3 kotami.  Jednym słowem, wiedziałyśmy od razu, że to miejsce pełne ciepła i empatii.

Przywitała nas tam przede wszystkim ogromna dawka uśmiechu i beztroskiego, dziecięcego optymizmu. Nie kłamiąc, Diana  wstydziła się nas jakieś półtorej minuty, po czym zaczęła gościć jak "stare dobre" przyjaciółki. Początkowo przy pytaniu o marzenie, były głownie zabawki i ubrania na pierwszym planie. Wychodzi na to,że nie przypadkowo Diana  była ubrana w piękną sukienkę w kolorze pudrowego różu, a na głowie miała świecącą, srebrną koronę. Jednak po czasie otworzyła się jeszcze bardziej i wyszedł z niej prawdziwy słodki mały szatan :) Zaczęła opowiadać, że marzy jej się samochód, którym pojedzie na spacer z Ciocią, ale nie taki tam obojętnie jaki samochód, to koniecznie musi być mega szybka wyścigówa, w kolorze różowym. Diana stwierdziła, że jeśli wybierze np. brązowy, to wszyscy pomyślą, że jedzie chłopak, więc dodatkowo wymarzona fura ma mieć jeszcze naklejki kolorowe w kształcie serduszek i najlepiej dwa miejsca siedzące. Próbowałyśmy z Karolina i Mirką przemówić jej do dziecięcego rozsądku, o ile w ogóle taki istnieje:) i namówić ją na auto terenowe. Więcej miejsca, na dłużej starczy, ale nie było w ogóle takiej opcji. Po jakiejś godzinie starań, każda z nas zrozumiała, że z 6-letnią Dianą nie mamy szans!

RÓŻOWA WYŚCIGÓWA NA AKUMULATOR Z SERDUSZKAMI NA CAŁEJ POWIERZCHNI I KONIEC KROPKA!

Szczegóły ustalone, wieczór nas dosięgnął, wiec była najwyższa pora się zbierać, ale Diana zagadywała nas usilnie, żebyśmy jeszcze zostały, lawirując wokół tematu. Finalnie na pożegnanie zapakowała nam kilka rogalików i chciała koniecznie podarować na drogę, co było bardzo ujmujące. Mówiąc młodzieżowym językiem "6-latka zrobiła nam wieczór ", czyli tak bardzo nas urzekła, że wracałyśmy do domu z tzw. "bananem" na twarzy.

Każda z nas zgodnie stwierdziła, że jest to dziewczynka, która pomimo ciężkich doświadczeń związanych z chorobą jest pełna życia, energii i ogromnej życzliwości do drugiego człowieka.

Swoją drogą spotkałam naszą Marzycielkę dwa dni temu na zakupach, bo mieszkamy w tym samym rejonie, spytała od razu, czy mamy już pieniądze na jej wyścigówę ?:)